FiFi
RSS
http://fifi1d.blogspot.com
Things I Like (+)


Pierdolona szkoła, pierdoleni nauczyciele dziękuję dobranoc!
Zawsze sądziłem, że jeśli jesteś sportowcem w szkole od nauczycieli dostajesz taryfę ulgową. Skąd to przekonanie? Nauczyło mnie tego życie, przez te wszystkie lata moje problemy z nauką praktycznie nie istniały, aż to tego roku kiedy w mojej szkole pojawiła się ona, moja najukochańsza pani od fizyki (stara jebana zołza), której żaden facet nie tknął by nawet kijem, ja zwłaszcza ale o tym potem. Już pierwszego dnia miałem z nią problemy, ponieważ nie chciała mnie zwolnić z ostatniej lekcji, a przecież ja miałem mistrzostwa kraju w zapasach! Co zrobiłem? To proste wyszedłem z klasy nie patrząc na to co do mnie mówiła, fakt to był mój błąd, ale dla sportowej kariery chciałem zrobić wszystko.
W końcu mam za swoje, chociaż zawsze byłem dobrym uczniem a nauczyciele z wyrozumiałością podchodzili do moich nieobecności w jej przypadku było inaczej. Pani a raczej panna Kraft uważała swój przedmiot za najważniejszy, nie skutkowały nawet rozmowy z dyrektorem na jej temat. Nie byłem grzecznym chłopcem, ale w oczach nauczycieli byłem na prawdę ok, nie przeszkadzałem, nie gadałem na zajęciach tylko zawsze starałem się opanować przerabiany materiał, niestety pani Kraft to nie wystarczało. 

Tak opierdoliła mnie! To przez nią powtarzam teraz klasę.
 Przez cała wakacje ciężko trenowałem przygotowując się do kolejnych zawodów, dzięki temu nie miałem czasu na przeżywanie wydarzeń z końcówki czerwca. Pierwszy września nadszedł niespodziewanie szybko, drugiego dnia szkoły pojawiłem się na zajęciach. Nowa klasa i być może nowi koledzy, zawsze szybko łapałem kontakt z ludźmi ale kiedy wszedłem do sali ludzie tam siedzący jakoś do mnie nie przemawiali. Zająłem jedyne wolne miejsce siadając w ławce obok chudego blondasa. Zaraz po zajęciu miejsca zauważyłem u niego dość mocno podbite oko.
-Zayn jestem
-Niall
-Efekt solówki widzę pod okiem?
-Nie ważne
-Spoko nie chcesz nie mów.
-Nie o to chodzi, przywykniesz, że prawie zawsze tak wyglądam.
Pierwsze lekcje mijały mi bardzo szybko w przerwie na lunch udałem się do łazienki. Jak zawsze pełno dymu i potyczek słownych.
-Maleńki widzę, że już prawie nie widać efektów naszego ostatniego spotkania? Nie martw się za parę dni poprawimy.
-Zostaw mnie! Co ja ci zrobiłem?!
-Jesteś, to wystarczy. -Chłopak wymierzył blondynowi siarczysty policzek, tak dobrze myślicie to mój kolega z ławki był tym pokrzywdzonym. Zawsze byłem wyczulony na cudzą krzywdę to właśnie dlatego zacząłem trenować. Podszedłem bliżej i od razu odciągnąłem osiłka od mojego znajomego.
-Masz jakiś problem kolego?
-Mam, ale nie z tobą
-Żebyś się nie zdziwił, jeśli jeszcze raz go dotkniesz i nie będziemy już rozmawiać.
-Grozisz mi lalusiu?
Jednym ruchem założyłem mu dźwignię tak by nie mógł wyrwać się z mojego uścisku.
-Posłuchaj mnie teraz uważnie bo nigdy nie powtarzam dwa razy, to że wyglądam znacznie lepiej niż ty nie oznacza, że jestem lalusiem. A co do Nialla nie zbliżaj się do niego nawet, bo zaboli cię nie tylko ręka.
Puściłem go i mocno popchnąłem na ścianę, Nialla złapałem za ramię i pośpiesznie wyprowadziłem go z łazienki.
-Dzięki, nie musiałeś…
-Ale chciałem nie ma sprawy, jeśli jeszcze raz cię dotknie od razu masz mi powiedzieć.
-Nie, dzięki wtedy skończy się to dla mnie jeszcze gorzej.
-Nie sądzę, żeby miał jeszcze czelność zbliżyć się do ciebie, ale coś takiego nie może mieć miejsca jak będzie trzeba sam się z nim rozprawię. A tak właściwie to czemu cię męczy?
-Bo jestem…. Nie ważne, jeszcze raz dzięki za pomoc muszę iść.
-Ej ratuję ci dupę wiec mam prawo wiedzieć co przeskrobałeś.
-A możemy po zajęciach o tym pogadać?
-Ok.
Po zakończonych lekcjach mieliśmy w spokoju pogadać, chyba sytuacja była dość skomplikowana skoro blondyn powiedział, że będzie to raczej długa rozmowa. Zaproponowałem żebyśmy poszli do mnie, rodzice byli w pracy więc nikt nam nie będzie przeszkadzał.
-Na górę i drzwi na wprost, zrobię nam coś do picia i zaraz do ciebie przyjdę.
Wyjąłem z lodówki butelkę pepsi z szafki dwie szklanki i udałem się do pokoju.
-Dobra to gadaj czemu ten mięśniak tak się do ciebie przywalił?
-To się ciągnie od prawie roku zawsze mnie obijał i dokuczał, ale gdy dowiedział się o pewnej rzeczy to stało się nie do zniesienia. Bił mnie niemal codziennie nie tylko po twarzy, zawsze dorywał mnie jak wracałem do domu.
-Ale dlaczego?
-Dowiedział się, że jestem inny
-Inny? Każdy jest inny ja np. jestem muzułmaninem jestem inny? Tak.  Kiedyś też mi dokuczali ale dawno i nie prawda. Więc na czym polega twoja inność?
-Ja… J… Jeste….
-No wyduś to z siebie
-Jestemgejem
-Co?!
-To co słyszałeś.
-I za to ten idiota spuszcza ci łomot? Przecież to chore, to twoje życie i możesz robić w nim co chcesz, a obcych ludzi nie powinno to interesować.
-On uważa inaczej
-To przestanie, nie wolno tak robić jak będzie trzeba zawsze ci pomogę, pamiętaj.
-I nie przeszkadza ci to?
-Twoja pała i twoja sprawa co nią robisz, tak?
Blondyn cicho się zaśmiał  -No tak, ale nie sądziłem że tak do tego podejdziesz.
-Niby czemu?
-Bo wiesz ty szkolna a nawet krajowa gwiazda w zapasach nie dyskryminujesz mnie, tak jak robią to wszyscy, to dziwne, ale fajne.
-A ty za to jesteś taki sam jak wszyscy sądzisz, że jeśli ktoś jest popularny to ma w dupie to co dzieje się wokół niego. A ja na prawdę taki nie jestem, ale mało osób o tym wie.
-Czuję się wyróżniony
-Bardzo zabawne
-Mówię poważnie, na prawdę cieszę się, że cię poznałem.
-Przesadzasz nie jestem jakimś fenomenem a z ciebie też jest na prawdę fajny gość. Jutro mam od rana zawody fajnie by było jakbyś wpadł, wieczorem ze znajomymi będziemy opijać zwycięstwo więc czuj się zaproszony.
-Ale ja nikogo tam nie znam.
-Spokojnie załatwię ci miejsca obok mojej kuzynki zajmie się tobą, a po turnieju skoczymy po zakupy, wiesz starzy dziś wyjeżdżają na tydzień więc dzień bez imprezy dniem straconym.
-No dobra
-O 11 pod halą będzie na ciebie czekać młoda da ci bilety bo ja muszę być tam od 9.
-Dobra w takim razie zmywam się do domu i do zobaczenia jutro, jeszcze raz dzięki.
Oczami Nialla
Czy mogłem wyobrazić sobie lepszy początek roku? Chyba nie… Siedzę w ławce z fajnym kumplem, któremu nie przeszkadza to kim jestem, ba nawet mnie broni przed ohydnym Johnem.
 Jutro sobota w planach miałem porządnie się wyspać ale z racji zaproszenia na zawody, chyba z tego zrezygnuję. Przecież nie odpuszczę sobie widoku Zayna w obcisłym jednoczęściowym stroju, w którym dokładnie widoczne będą jego wszystkie mięśnie. Rano obudził mnie budzik o dziwo z chęcią wstałem, po porannej toalecie zjadłem porządne śniadanie. 
Kiedy zbierałem się już do wyjścia dostałem sms po jego treści wywnioskowałem, że był od kuzynki Zayna, która czekała już na mnie pod halą. Sprintem ruszyłem w wyznaczone miejsce, na szczęście nie miałem daleko i dziewczyna nie musiała na mnie długo czekać.
-Hej ty pewnie jesteś Alice?
-Tak
-Niall miło mi
-Mi również, wchodzimy?
-Jasne
-Długo kibicujesz Zaynowi?
-Szczerze mówiąc to będą moje pierwsze zawody, zapasy jakoś do tej pory mnie nie interesowały.
-I teraz nagle zaczęło?
-Powiedzmy, chciałem po prostu zobaczyć go w akcji.
-Ha mam cię! Nawet nie wiesz jak się cieszę.
-Cieszysz się? Nie rozumiem
-No nie musisz udawać, myślałam, że Zayn już nigdy się nie otrząśnie po tym debilu.

Nie miałem pojęcia o czym ona do mnie mówi, ale niewątpliwie intrygowało mnie to, dlatego nie mogłem zdradzić się, aby za chwilę móc wyciągnąć z niej informacje.
-Ach tak, teraz już jest ok.
-O Zayn teraz walczy!
Z uwagą obserwowałem jego poczynania na macie, faktycznie był na prawdę dobry w te klocki. Przez kolejne rundy przechodził jak burza często kończąc walkę przed czasem.
-Brawo Zayn, trójkąt mu zakładaj! -Co chwilę pokrzykiwała jego kuzynka. W ostatniej rundzie Zayn miał się zmierzyć z kolesiem, który jak wyjaśniła mi Alice ostatnio go pokonał. Zayn był typem wojownika tego byłem już pewien zwłaszcza po tym co widziałem w ostatniej rundzie jego walki. Leżał pod swoim rywalem, miał zablokowane wszystkie ruchy a mimo tego nie odklepał. Rywal złapał jego rękę w łokciu i wygiął go granic możliwości. Na hali momentalnie zrobiło się cicho. Jedynym słyszalnym dźwiękiem był głos trenera: -Zayn odklep go bo złamie ci tą rękę!

Kolejne sekundy ciszy, Zayn nie miał zamiaru się poddać, nagle usłyszałem dźwięk łamanych kości. Momentalnie zamknąłem oczy bo zrobiło mi się słabo. Sędzia natychmiast przerwał walkę, brunet leżąc na macie zwijał się z bólu. Razem z Alice szybko przeszliśmy do bocznego wejścia gdzie stała karetka, wszystko działo się w bardzo szybkim tempie, kuzynka Zayna pojechała ze mną do szpitala, gdzie czekaliśmy na niego. Po 40 minutach mulat opuścił salę zabiegową, na jego twarzy malował się wyraz bólu.
-Jak się czujesz? Zawiozę was do domu i Niall się tobą zajmie ja muszę jechać do pracy.
-Nie jestem dzieckiem poradzę sobie.
-Bez dyskusji! Niall przypilnuj żeby coś zjadł i żeby wziął leki, a teraz raz dwa do auta i jedziemy.
Do domu Zayna mieliśmy jakieś 30 minut drogi, sam poszkodowany po chwili już spał na tylnym siedzeniu, dostał dość silne leki przeciw bólowe, więc wcale nas to nie dziwiło.
-Słuchaj Niall jak będziecie czegoś potrzebować to dzwoń do mnie, po pracy wam przywiozę, jego rodziców nie ma, ale mama na pewno zostawiła mu pełną lodówkę, mnie nie będzie chciał słuchać i nic nie zje, ale ty z pewnością go przekonasz.
-Sądzisz, że mam większy dar przekonywania niż ty?
-Tak, jak dzwonił do mnie w sprawie biletów dla ciebie, od razu poznałam się, że coś jest z wami na rzeczy.
-Na rzeczy?
-No nie zgrywaj się wiesz o czym mówię. O już jesteśmy, Zayn pobudka!
-Jeszcze dwie minutki mamo
-Zayn!
-No już już
Podszedłem do niego chcąc pomóc mu wysiąść.
-Ej mam rękę złamaną nie obie nogi!
Ten jego uśmiech, słodki… Choć w głowie krążyła mi ciągle wypowiedź Alice starałem się skupić na tym co dzieje się wokół mnie.
-Gdzie masz klucze?
-W kieszeni, ale prawej nie wyjmę sam.
-No to daj ja wyjmę
Kiedy wsunąłem dłoń i namacałem klucze, Zayn się spiął odskoczył i zaczął się śmiać.
-Łaskotki mam tam straszne
-No to jak mam to wyjąć?
-Powoli i delikatnie nie łaskocząc mnie.
-No dobra
Powoli wsunąłem dłoń i odnajdując klucze wyjąłem je.
-Sukces! Mam!
-Otwieraj.
Weszliśmy do salonu gdzie Zayn opadł na kanapę usiadłem obok niego biorąc z jego dłoni zalecenia lekarza i receptę. -Wg. Tego za godzinę powinieneś wziąć te tabletki a przed tym coś zjeść, najlepiej coś mlecznego. Niech pomyślę lubisz zupę mleczną?
-Nienawidzę
-Płatki, albo musli?
-Mogą być.
-Świetnie to idę ci zrobić
-Niall nie jestem dzieckiem na prawdę sobie poradzę, nie musisz tracić dnia żeby mnie niańczyć.
-Zabronisz mi Cię niańczyć? Wszystkie lekcje zrobiłem wczoraj więc mam całe dwa dni wolnego, i nie zamierzam zostawić cię tu samego.
-Niech ci będzie, skoro chcesz umierać z nudy w moim towarzystwie to ok.

Udałem się do kuchni, trochę czasu zajęło mi znalezienie miseczek, płatków, mleka i łyżek ale w końcu kiedy miałem już wszystko wróciłem do pokoju. Zayn drzemał w bliżej nieokreślonej pozycji na kanapie trzymając nogi na fotelu. Podłożyłem mu pod głowę poduszkę i poprawiłem nogi żeby spało mu się wygodnie. Chociaż zaraz była pora na leki nie miałem serca go budzić, przesiedziałem ponad godzinę uparcie wpatrując się w jego odpoczywające ciało. Nie było to jednak dobrym wyjściem ponieważ z minuty na minutę podobał mi się co raz bardziej. Kiedy otworzył oczy napotkał mój wzrok, speszyłem się nie ma co, dlatego szybko odwróciłem głowę.
-Przyglądałeś mi się jak spałem?
Moją twarz z pewnością oblał teraz rumieniec. -Nie no co ty, po prostu czekałem aż się obudzisz bo czas na leki.
-Nie boli mnie już, nie będę ich brał. Nie lubię się niepotrzebnie szprycować.
-Ale to nie są przeciw bólowe, weź tylko te dwie.
-Niall, mam tylko złamaną rękę.
-Tak wiem,
- A wiesz, że nadal leżysz w tym dziwnym stroju?
Na słowa blondyna zaśmiałem się. -A co przeszkadza ci to? Mi jest tak wygodnie.
-No jeśli o wygodę chodzi to nie mam pytań, ale musli musisz zjeść.
-Ty jesteś gorszy niż baba!
-Nie prawda, bo nie mam okresu!
-Nie masz? Na pewno?
-Chcesz sprawdzić?
-Jasne
-Przestań mnie prowokować!
-Nie prowokuje cię, po prostu pytam.
-Nie ważne co ci odpowiem i tak tylko zgrywasz chojraka a nic z tym nie zrobisz.
-Może i mam złamaną rękę ale nadal jestem wicemistrzem tego kraju.
Nie zdążyłem się nawet zorientować bo już leżałem na podłodze pod brunetem.
-Eej co to ma być?
-To? Dokładnie pad na lewe biodro.
-Puść mnie!
-Nie, ale za to mogę pokazać ci dźwignię.
-Ała Zayn to boli
-Sorry nie wiedziałem, że jesteś taki delikatesik.
-Co jestem?
-Delikatesik, taki delikatny.
-Nie jestem, ale zrobiłeś to za mocno! I możesz ze mnie zejść, bo dziwnie sie czuje?
-Aa to pewnie przez ten strój, krępuje cię to?
-Tak, ale nie bardziej niż to, że się nie przyznałeś.
-Nie przyznałem? Do czego?
-Aż tak dużo rzeczy przede mną ukrywasz, że nie masz pojęcia o co może mi chodzić?
-Nie, ale łatwiej by było gdybyś powiedział wprost.
-To powiedz dlaczego tak na prawdę zacząłeś trenować?
-Bo chciałem
-Tiiiiiiid zła odpowiedź.
-Niall! Co to koncert pytań?
-Może, więc dlaczego i od razu powiedz, dlaczego tak na prawdę mnie obroniłeś, bo to chyba jeden i ten sam powód przez, który trenujesz.
-Do czego zmierzasz Niall?
-Do prawdy
-Ale prawda nie zawsze jest wygodna.
-Co do wygody to chyba mam tu najmniej do gadania. Siedzisz sobie w tym dziwnym ubranku, przygniatasz mnie całym swoim ciężałem i jeszcze mówisz mi o wygodzie. Ja byłem w stosunku do ciebie fair, powiedziałem ci prawdę dlaczego John mnie bije, teraz twoja kolej na prawdę.
-Nie lubię o tym mówić.
-Ale ja to już wiem chcę żebyś tylko to potwierdził.
-Ale co?!
-Udajesz takiego nieświadomego czy po prostu się ze mnie zgrywasz?

Brunet słysząc moje słowa wzruszył ramionami i cicho się zaśmiał. Cóż nie pozostawił mi wyboru, jeśli źle zrozumiałem wypowiedzi jego kuzynki to za moment pewnie wyląduje w szpitalu i stracę mojego obrońcę, ale trzeba zaryzykować inaczej nigdy się nie dowiem. Jak nie teraz to kiedy? Chociaż Zayn nadal siedział na moich udach podniosłem się do siadu patrząc wprost w jego czekoladowe tęczówki, tak… stanowczo lubię czekoladę… Szybko objąłem jego kark dłonią i przyciągając do siebie musnąłem jego wargi. Nigdy nie sądziłem, że wyciągnę do kogoś rękę jako pierwszy, ale Zayn pociągał mnie wyjątkowo mocno do tego te słowa Alice, dały mi zbyt dużo do myślenia. Kiedy tylko nasz pocałunek się zakończył, brunet szybko wstał i biorąc paczkę papierosów ze stołu zapalił jednego mocno się zaciągając.
-To aż tak widać?
-Co widać? Zapytałem
-To, że jestem gejem. -Czyli to prawda jeden zero dla ciebie Niall teraz tylko musisz go zdobyć, bo jego usta już cię od siebie uzależniły. Moje drugie ja dudniło mi w głowie.
-No jasne na pierwszy rzut oka to widać.
-Kurwa mać! Nikt nie może się dowiedzieć miałem już kiedyś przez to przejebane, nawet z klubu mnie chcieli wyrzucić.
-Spokojnie żartowałem nie widać tego.
-W takim razie skąd wiesz?
-Alice się trochę wygadała, chyba trochę za dużo sobie o nas pomyślała i powiedziała mi parę szczegółów.
-Kurwa! Ona nigdy nie może trzymać jęzora za zębami?! Co ci powiedziała?!
-Ale ty nerwowy jesteś, chodź tu. Poklepałem miejsce na kanapie obok siebie, kiedy usiadł pewnie objąłem go ramieniem, zupełnie jak nie ja, ale to przecież nie ważne.
-Wiem tylko, że bardzo przez niego cierpiałeś, a ona po prostu się o ciebie martwiła, powiedziała mi bo sądziła, że to dzięki mnie zapomniałeś o tym.
-Ja nie zapomniałem i nigdy nie zapomnę, ale czasami tak już jest, trzeba w życiu trochę pocierpieć, ale co ty jej powiedziałeś o nas?
-Nic
-Ej gadaj mi tu raz raz
-Że postaram się, żebyś zapomniał.
-A umiesz tak?
-Pewnie, umiem to zrobić ale tylko na kilka godzin, chyba dobre i to prawda?
-Wiesz dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że w twoim towarzystwie o tym praktycznie nie myślę.
-To świetnie
-A masz w zanadrzu jeszcze jakieś sztuczki na zapomnienie?
-Mam i to sporo, a dokładniej to pewnie do tylu nawet liczyć nie umiesz.
-Dobry jestem z matmy!
-Wolałbym, żebyś nie był dobry z matmy a z tego by być bardziej bezpośrednim, bo my tu gadu gadu krążymy wokół tematu i nic się nie dzieje.
-Niall! To nie przystoi takiemu słodkiemu chłopczykowi tak mnie prowokować, ale skoro chcesz to mogę być bardziej bezpośredni po prostu nie wiedziałem czy ty tego chcesz.
-Mam na ciebie ochotę od momentu kiedy zobaczyłem cię wchodzącego do klasy.
-Uh w szkole masz zbereźne myśli na mój temat?
-Nie tylko w szkole ciągle je mam.
-Zrobisz coś z tym?
-Tak, najpierw pomogę ci ściągnąć twój strój supermana, nie powiem jest seksowny, ale wolałbym wiedzieć co kryje się pod nim.
-Mówiłem już, że kręci mnie to jak się rumienisz jak mówisz mi takie rzeczy?
-Ej psujesz wszystko zaraz będę czerwony jak burak.
-A co musiałbym ci powiedzieć by doprowadzić się do takiego stanu?
-Nie powiem ci bo to powiesz!
-Podobam ci się Niall?
-Nie
-Nie?! Śmiech Zayna rozszedł się po całym pomieszczeniu. 

-Gdybym ci się nie podobał nie powiedział byś, że masz na mnie ochotę i nie chciał byś mnie widzieć bez tego. Zayn złapał za oba ramiączka swojego stroju z zsuwając je przez barki opuścił do wysokości bioder.
-Jeśli ci się nie podobam to przecież nie zrobi to na tobie żadnego wrażenia prawda?
-Zayn cholera jasna! Lepiej pójdę już do domu, poradzisz sobie prawda?
-A co już nie wytrzymujesz ciśnienia i musisz sobie w domu ulżyć a nie wolisz żebym ja to zrobił?
-Robisz to specjalnie! To jest chore!
-Co dla ciebie jest chore?
-To co robimy wiesz, że pożeram cie wzrokiem i to wykorzystujesz, na dodatek siedzisz tu przede mną pół nagi i po prostu mnie zawstydzasz. Ja nie wyglądam tak jak ty jestem zwykłym Niallem, który łatwo się zawstydza i nie ma nic wielkiego do zaoferowania.
-Czekaj czekaj chyba się zgubiłem po pierwszych kilku słowach, chodź coś ci pokaże. Brunet ruszył schodami na górę a ja udałem się za nim, patrząc na jego ciemną karnację umięśniony tors i widoczny sześciopak na brzuchu było mi zwyczajnie wstyd, przecież ja jestem biały jak ściana a o widocznych mięśniach mogę tylko pomarzyć. Wszedłem za nim do jego pokoju ciągle obserwując płynnie poruszające się jego biodra. Z jednej strony chciałem być już w swoim domu i zaszyć się pod kołdrą ale z drugiej chciałem być przy nim choć z minuty na minutę było to dla mnie co raz bardziej krępujące, jak dla mnie sprawy przybierały za szybko obrót. Zayn rzucił się na łóżko po czym syknął z bólu.
-Musisz uważać na tą rękę!
-Właśnie widzę, co tak stoisz i mi się przyglądasz, chodź tutaj może cię nie ugryzę, a na pewno nie mocno.
Położyłem się obok niego, leżąc na plecach wpatrywałem się w biały sufit, tak dokładnie taki kolor ma moje ciało, to fatalne… Z zamyślenia wyrwał nie głos mulata.
-Nieśmiały, uroczy blondynek wstydzi się mnie, to słodkie znam cię zaledwie kilka dni a już zdążyłem cię rozgryźć.
Blado się do niego uśmiechnąłem. -To nie moja wina, że jestem taki prosty do rozgryzienia.
-Ale czy ja powiedziałem, że to źle? Nie, wiec nie oceniaj pochopnie tego co mówię.
Jego dłoń wylądowała na moim brzuchu, niekontrolowanie spiąłem mięsnie.
-Zawsze się tak spinasz? Ej spokojnie przecież nie chce zrobić ci krzywdy, mam przestać?
-Nie, ja po prostu tak mam
-Tak masz zawsze? Czy tylko dziś.
-No wcześniej nie miałem okazji żeby tak mieć.
-Czekaj czekaj czy ty chcesz mi powiedzieć, że nigdy tego nie robiłeś? -Zayn wytrzeszczył oczy, pochylając się nade mną świdrował mnie wzrokiem.
-Raz, dawno temu.
-I pewnie ci się nie podobało dlatego tak się spinasz, ale spokojnie nic ci nie zrobię.
-Czytasz w myślach?
-Czasami…
-Boże muszę się nauczyć panować nad myślami
-Po co, fajnie jest wiedzieć co siedzi w twojej głowie. Ale nie umiem czytać w myślach o takich zwykłych sprawach, więc może powiesz mi coś o sobie?
-Mam nudne życie, parę lat temu przeprowadziłem się tu z Irlandii bo w szkole miałem przerąbane, potem tu było tak samo ale nie miałem już siły kolejny raz uciekać w końcu to już ostatni rok.
-A co po zakończeniu szkoły chcesz robić?
-Chcę iść na studia muzyczne
-Grasz? Śpiewasz?
-Gram na gitarze i trochę śpiewam
-To wpadłeś po uszy. Mam gitarę ale leży bo nie umiem na niej grać ale ty z pewnością coś mi zaprezentujesz.
-Ok ale nie dziś
-Dlaczego?
-Bo dziś rozmawiamy o tym co robimy, teraz twoja kolej, dlaczego akurat zapasy?
-Bo jest ciekawe, bo pracujesz głównie głową, liczy się twoja taktyka. Np ty gdybyś znał jeden chwyt wiedząc, że mam złamaną prawą rękę możesz mnie unieszkodliwić.
-Jednym chwytem?
-Tak, chodź pokaże ci.
Zayn usiadł na przeciwko mnie i zaczął coś tłumaczyć po chwili leżał przede mną czekając na wykonanie ciosu.
-Musisz klęknąć bliżej, lewą rękę przekładasz tu, a prawą pod. Teraz blokujesz nogi wystarczy lewą bo prawą blokuje twój ciężar. Teraz do góry się podciągnij i gotowe.
-Nie myślałem ze to takie proste.
-Oj proste bo ci wszystko pokazałem no i mam złamaną rękę. Ale jak na pierwszy raz dobrze ci poszło, możesz mnie już puścić.
-Mogę ale nie muszę, za to teraz mam nad tobą pełną kontrolę i mogę to wykorzystać.
-Niall…. co z tym teraz zrobisz?
-Jak to co przecież to proste, nawet bardzo.
Nie wypuszczając go w uścisku namiętnie go pocałowałem, dość zdecydowanie przygryzając jego górną wargę, cicho syknął ale po chwili odwzajemnił mój pocałunek, który sekunda po sekundzie podniecał mnie co raz bardziej. Zwolniłem uścisk przekładając jego dłonie nad jego głowę. Całowałem jego nagi tors, umięśnioną klatkę, i sutki. Po jego pomrukach wnioskowałem, że co raz bardziej mu się to podoba. Puściłem jego ręce a swoimi zacząłem przesuwać po jego odsłoniętym ciele raz po raz zahaczając palcami o zsunięty do bioder jego strój. Chciałem zobaczyć co skrywa się pod nim ale chyba brakowało mi odwagi na kolejny ruch. Brunet złapał za dół mojej koszulki i pociągnął ją lekko do góry bym ją zdjął, niechętnie to zrobiłem choć wiedziałem w jaki kierunku to zmierza. Zayn podniósł się do siadu po czym zaczął obdarowywać moje barki pojedynczymi całusami.
-Niall, tak wyglądasz znacznie bardziej kusząco, na prawdę nie masz się czego wstydzić. Poza tym twój dotyk, pocałunki zobacz jak na mnie działają.
Znowu zarumieniłem się, czułem to. Uśmiechnąłem się lekko.
-Jak działają. –zapytałem niepewnie 
-Och nie zauważyłeś, a raczej nie poczułeś?
-Chyba, że mówisz o tym? Przesunąłem dłonią od jego pępka, przez całe podbrzusze zahaczając palcami o jego krocze figlarnie się uśmiechnąłem kiedy wypchnął biodra w moim kierunku. 
-Zayn wy nosicie w ogóle coś po tym? 
Dłonią dotknąłem napiętego materiału na jego udzie.
-Tylko nie łaskocz mnie, ja nie noszę nic
-To dobrze -powiedziałem niemal sam do siebie
-Co?
-Nic nie mówiłem 
-A ty coś pod tymi rurkami masz?
-Mam
-Pokaż co masz
-Ha ha ha nie, nie ma mowy
-A co masz śmieszne gatki?
-Tak mam bokserki w banany.
-Nie wierzę, pokaż!
Zayn zabrał się szybko za rozpinanie paska moich spodni, trochę mu pomogłem i odrzuciłem ja na bok.
-Myślałem, że żartujesz z tymi bananami! A pokaż co masz jeszcze pod.
-Zayn! Ty zoboku!
-To moje drugie imię, to jak pokazujesz czy sam mam sprawdzić?
-Najpierw to ja sprawdzę co ty tam masz, obudziłeś we mnie moje drugie ja, to teraz będziesz miał za swoje, dawaj tyłek do góry.
-Nie wierzę, teraz mnie zaskoczyłeś, ty ściemniasz z tym, że jesteś nieśmiały.
-Nie oszukuję, ale mam nadzieję, że pozytywnie cię zaskakuję.
-No jasne, bardzo bardzo pozytywnie.
Wsunąłem dłonie pod jego pośladki zsuwając resztki garderoby, teraz w całej okazałości prezentował się cudownie. Chociaż w moim umyśle pozostawały jeszcze ślady lekkiego strachu starałem się o tym nie myśleć, liczyło się to co jest tu i teraz, a to było bardzo pociągające. Leżący pode mną nagi mulat jego lekko unoszącą się erekcją, mogłem wymarzyć sobie lepsze zakończenie tego dnia? Chyba nie, chociaż zobaczymy co będzie się działo na kilkadziesiąt minut.

Po kilku chwilach pozwoliłem mu dominować sprawnie przekręcił mnie na plecy a moje ciało zostało obdarowane  ilością pocałunków jak nigdy wcześniej. Jego dłoń ciągle przesuwana była po materiale moich bokserek, po tak sporej dawce przyjemności nie potrafiłem się już opanować przyciągnąłem go do siebie wbijając mu paznokcie w plecy. Zayn pomimo mojego uścisku nadal ocierał się o mnie leżąc na mnie całym swoim ciężarem. Swoją prawą rękę położyłem tuż nad jego pośladkami i powoli przesuwałem ją co raz niżej. Kiedy moje palce znajdowały się już na właściwym miejscu jeden z nich wsunąłem w zagłębienie, Zayn momentalnie naprężył swoje mięśnie tym samym dociskając swoje biodra do moich. Pocałowałem go gdy dołączyłem swój drugi palec do naszej zabawy. Brunet obdarował mnie zadowolonym spojrzeniem po czym zaczął wypychać bardzie swoje pośladki w kierunku mojej ręki.
-Chyba ci się spodobało wojowniku
Odpowiedział mi tylko cichym pomrukiem i wielkim uśmiechem na twarzy. Zrzuciłem go z siebie klękając miedzy jego udami. Dłonią objąłem jego przyjaciela przesuwając po nim energicznie kilka razy.
-Wiesz co będziemy teraz robić?
-Domyślam się, ale wolałbym żebyś mi powiedział i zaczął działać, a i te twoje bokserki z bananami ciągle mnie rozpraszają weź coś z nimi zrób.
Ściągnąłem bokserki rzucając nimi w Mulata.
-Ej! Nie zasłaniaj mi tak boskich widoków, daj mi się napatrzeć zanim będę cię czuł.
Sapnąłem cicho przybliżając się do niego objąłem jego przyjaciela swoją dłonią i zacząłem się z nim droczyć zaciskając i rozluźniając mój uścisk. Zayn  był znacznie pewniejszy w swoich działaniach pewnie złapał mojego penisa w swoją dłoni i dość szybko postawił go na baczność, po chwili nakierował go na swoje wejście i wypychając swoje biodra w moją stronę pokazał mi, że oczekuje ode mnie znacznie więcej niż zwykłego walenia sobie nawzajem. Powolnym ale pewnym ruchem wsunąłem się w jego wnętrze nie przestając nawet na moment pieścić jego interesu. W całym podbrzuszu czułem ciągle narastające przyjemne ciepło i uczucie spełnienia, które zbliżało się do mnie z każdym ruchem. Ręce Zayna oplotły mnie w pasie, dociskał moje biodra co raz intensywniej, mocniej, szybciej.  Zatraciłem się w tym co działo sie w tym momencie, liczyło się tylko sprawienie mam obopólnej przyjemności. Nasze ruchy były idealnie zsynchronizowane a oddechy znacznie szybsze niż zwykle, Zayn wił się pode mną dzięki sporej dawce przyjemności jaką mu właśnie fundowałem, chciałem by ta szaleńcza jazda nigdy się nie skończyła, penis Zayna wyglądał jakby zaraz miał eksplodować a i mi nie wiele już brakowało wtedy poczułem jak jego mięśnie zacisnęły się wokół mojego przyjaciela w tej samej chwili poczułem jak coś wystrzeliło wprost na mój brzuch, nie coś a raczej ktoś. Zaraz po nim sam skończyłem w jego wnętrzu praktycznie bezwładnie opadając na jego tors.
Nasze oddechy powoli wracały do normalnego rytmu, a dłoń Zayna spoczywała na moich plecach lekko je skrobiąc, uwielbiałem to, uwielbiałem jak ktoś lekko drapał skórę na moich placach uspokajało mnie to i sprawiało sporą przyjemność a on dziś i tak zafundował mi sporą jej dawkę. Nie dane było mi dłużej rozmyślać o mojej przyjemności ponieważ ciszę panującą w pokoju przerwał Zayn.
-Wow to jedyne co jestem w stanie powiedzieć.
-Ja dam radę powiedzieć łaaaał
-Proponuję 30 minutową drzemkę po dobrym seksie a potem wspólny prysznic, a i tak poza tym to wiem, że pewnie wyda ci się to głupie, że to za szybko ale chciałbym wiedzieć już teraz. Było mi z tobą świetnie i… Może mogło by z tego coś być, no wiesz…
-Zayn ty pytasz poważnie?
-Taaaaaaak
-Pewnie! 
Musnąłem delikatnie jego usta, pomimo tak sporej dawki emocji po chwili smacznie spaliśmy w swoich objęciach.

Zadaj pytanie bohaterom 

Skomentuj